facebooktwitteryoutube
Aktualności - 03 Lis, 2015
- 2 komentarze
Co byś zrobił, gdyby Ci ukradziono 200 tys. PLN?

CIMG6099

Historia jedna z wielu. Był sobie Pan Edward, który uczciwie pracował, aż do osiągnięcia wieku emerytalnego. Po latach pracy, postanowił przejść na emeryturę i złożył w tym celu, stosowną dokumentację w instytucji, zwanej ZUS, która słynie z „prawa i ludzkiego” podejścia do ludzi.
Pan Edward, spokojnie popijając sobie wieczorem herbatę przy telewizorze, czekał na decyzję o przyznaniu mu emerytury.
W dniu otrzymania pisma od ZUS, poczuł się jak na bokserskim ringu, w którym naprzeciw niego stanął zawodowy bokser wagi ciężkiej. Cios, nokaut i utrata przytomności. Takie odczucia, mógł mieć nasz bohater, po tym, jak przeczytał zawartość listu szanownej instytucji.

ZUS stwierdził, że Panu Edwardowi, emerytura nie przysługuje ponieważ wykazanych okresów składkowych jest tylko 16, a zgodnie z fenomenalnymi i niepodważalnymi przepisami, przyznanie emerytury, uzależnione jest od spełnienia dwóch przesłanek:
1) należy osiągnąć wiek emerytalny (ten warunek Pan Edward spełnił)
2) musi upłynąć co najmniej 20 lat okresu składkowego dla kobiet i 25 lat składkowych dla mężczyzn, żeby w ogóle pomarzyć o emeryturze.
A Pan Edward ma pecha, bo jego okres składkowy to zaledwie 16 lat.

Żeby dobić delikwenta, ZUS stwierdził, że pieniądze odprowadzane przez Pana Edwarda przez te 16 lat do ZUS, przepadają i Panu Edwardowi należy się figa z makiem. Kwota, która przepada jest „niewielka” – zaledwie 200 tys. złotych, czyli „cena batonika Grzesiek + jakiś napój”, np. z Tymbarku…
Pan Edward po ciężkiej terapii szokowej i niewątpliwym rozstrojeniu nerwów, pomyślał… Zaraz, zaraz, pomylili się, mogę się odwołać. Przecież jest Konstytucja i szereg zagwarantowanych praw obywatelskich w różnych aktach prawnych. Na pewno coś znajdę i wygram. No i zaczął szperać w przepisach. Najpierw Konstytucja. Tam art. 67 „Obywatel ma prawo do zabezpieczenia społecznego w razie niezdolności do pracy ze względu na chorobę lub inwalidztwo oraz po osiągnięciu wieku emerytalnego. Zakres i formy zabezpieczenia społecznego określa ustawa”.
Za kilka chwil, Pan Edward zobaczył przepis art. 64 zacnej ustawy zasadniczej, który mówi, że „Każdy ma prawo do własności, innych praw majątkowych oraz prawo dziedziczenia. Własność, inne prawa majątkowe oraz praw dziedziczenia podlegają równej dla wszystkich ochronie prawnej”. Bingo!
Żeby argumentacja, podniesiona w odwołaniu, była mocniejsza, Pan Edward, powołał się również na art. 410 Kodeksu Cywilnego, który stanowi, że „Świadczenie jest nienależne, jeżeli (…) podstawa świadczenia odpadła lub zamierzony cel świadczenia nie został osiągnięty”.

Tak „uzbrojony” Pan Edward, złożył w ZUS-ie odwołanie. Jak było do przewidzenia, odwołanie nie zostało uwzględnione (ciężko oddać 200 tys. „klocków”) i Panu Edwardowi, pozostało zaskarżyć decyzję ZUS do sądu. Sądy, znane są z tego, że ludzie czasami wygrywają tam sprawy z machiną biurokracji i bezwzględnych, zmieniających się jak w kalejdoskopie przepisów. Jednak nie zawsze. Pech złapał mocno Pana Edwarda i nie postanowił go opuścić również w sądzie. Sąd „pogłaskał” ZUS i podtrzymał jego stanowisko. ZUS „napuchnął” z dumy i obmyślał już wydatkowanie „kieszonkowego” 200 tys. zł Pana Edwarda.

Pan Edward w desperacji, dochodząc swoich praw, wyciągnął ostatniego asa pikowego z rękawa i poskarżył się przed Sądem Najwyższym. Tyle, że nie wiedział, że SN, wyciągnie jokera i „powie”: „Ten joker to as kier, zatem jest silniejszy od edwardowskiego asa pikowego”. A dokładnie sformułował to tak: „Składki ZUS nie są własnością obywateli i nie podlegają przepisom o ochronie własności. Składki ZUS są jedynie daniną publiczno-prawną, która nie podlega zwrotowi”.

Zatem wszyscy, którzy otrzymują już emerytury, powinni słać listy dziękczynne i sowite prezenty, że ZUS jest tak łaskawy, że zwraca im co miesiąc część daniny publiczno-prawnej, która nie podlega zwrotowi… Środki przekazane z OFE do ZUS, także podlegają tym regułom. Czyż to nie wspaniała rzecz? Wiele milionów ludzi, którzy odprowadzają co miesiąc składki na ZUS, może nie mieć z nich funta kłaków. A to nie przepracują, wymaganych minimalnych okresów składkowych, innym się przedwcześnie umrze, jeszcze inni, mogą zginąć w wypadku. Nie! Zaraz, przecież oficjalnie żyjemy coraz dłużej, społeczeństwo się starzeje, dłużej też będziemy pracować, więc, każdy otrzyma to, co odłoży w latach aktywności zawodowej. Dlaczego się czepiam?… Propaganda musi być!

Co ma zrobić nasz bohater, Pan Edward w tak patowej sytuacji? Samobójstwo? To najgorsze rozwiązanie i tragedia dla najbliższych. Iść do pracy? Pracodawcy „przyjmą” go bez problemu… Zadzwonić do wróżbity Macieja? Ten za wiele mądrego mu nie powie, poza tym, że wydoi go z reszty pieniędzy. ZUS i sądy w swej mądrości, niestety też nic nie doradzą Panu Edwardowi bo nie są od tego. Ponoć wykroczeniem jest czynność, polegająca na zakoszeniu komuś jakąś rzecz, wartą do 200 zł. Juma powyżej tej kwoty to już przestępstwo. A kradzież 200 tys. zł? To w świetle ustaleń zusowskich, przepis bezwzględnie obowiązujący.

Podziel się na:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Twitter
  • Blip
  • Blogger.com
  • Drukuj
  • email

Komentuj na FB

Dodaj komentarz

  • Tomek Nawrot //04 Lis 2015

    Zgadza się Pawle. To kradzież – tak to trzeba nazwać. Właściwie, przynajmniej sprawę można by kontynuować, np. w sądzie w Strasburgu. Bo nazwanie składki daniną nie oznacza, że można ją zabrać. Więc określenie danina, jak i minimalny okres składkowy są niezgodne z rzeczywistością, chciałoby się powiedzieć niezgodne z prawem. Więc prawo w tym przypadku jest źle skonstruowane, nie uwzględnia elementarnych zasad etycznych.
    Cieszę się, że nie muszę płacić ZUS, bowiem rozliczam się na umowę o dzieło. I będę unikał w przyszłości płacenia ZUS jak tylko się da, ponieważ okazuje się, że państwo nie jest gwarantem wypłacenia uzbieranych składek i może zrobić z nimi – i robi, co mu się podoba, w zależności od aktualnych potrzeb i opcji politycznych. Stawiam na siebie. Co uzbieram i zainwestuję, to będę miał.

    • Admin //05 Lis 2015

      Tomku, dziękuję Ci za ciekawy komentarz. W przypadku ZUS-u, obowiązuje stare porzekadło: „Umiesz liczyć, licz na siebie”. Z tego co wyczytałem, Pan Edward już odpuścił i sprawa do Strasburga nie została skierowana. Szkoda. Niestety wiele ludzi, nie ma już siły i ochoty, walczyć z bezwzględnością instytucji i kradzieżą w świetle prawa. ;((